I mamy po świętach. W tym roku postanowiłem nie wrzucać przedświątecznego wpisu. Nie składałem Wam najlepszych życzeń, bo jak wiadomo, ja i bez świąt życzę Wam wszystkiego co najlepsze na każdy dzień waszego życia :))
Tegoroczne Boże Narodzenie spędziłem na Podlasiu. Pierwszy raz od urodzenia święta poza domem. Było miło i sympatycznie, wesoło i zabawnie. Innie. 3 dni jedzenia, picia, a później 2 dni chorowania bo przeziębiłem się niemiłosiernie. Chciałbym móc powiedzieć, że to dlatego że popiłem z teściem na pasterce i zaległem na noc na śniegu, ale prawda jest zupełnie inna: okazałem się cieniasem z zachodu, którego pokonał wschodni ziąb (a nawet i ziąbek). To co przytyłem przez te 3 dni (wg. moich obliczeń było to jakieś 0,6 kg) to straciłem w łóżku, minus jeszcze 0,1 kg – ogólnie dupa :) Niestety nie uniknąłem kilku wpadek w kontaktach z teściami, ale tłumaczę to sobie swoją wielką niecierpliwością, wrodzonym buntem oraz bardzo znikomym stażem małżeńskim. Ogólnie jest tak, że jakby się nie robiło, to z teściami i tak się nie wygra – można tylko z godnością wziąć pewne sprawy na klatę.
Dawaj te wpadki, brzmi ciekawie ;)
to dobrze, ze swieta dobre.
ze sie tak spytam…ze co,starciles kilogramy w lozku ? no to chyba dobrze,jako ze jestescie mlodym malzenstwem ;)