Ogólnie gdybym miał określić to co dzieje się za oknem (trochę dalej niż za balkonem) to na myśl przychodzą mi słowa mojego kumpla jeszcze z prastarych czasów szkoły średniej. Więc ów kolega mój raczył mawiać, że “pizga aż pazury wywija”.. Już dawno żadne inne słowa nie były tak blisko prawdy :) Ogólnie masakra jakaś, chaos totalny i pogodowa sodomja z gororją. Raiff jednak nie pęka. Opony zimowe ma, bo nie zmienił jeszcze ich z poprzedniej zimy więc jej atak mnie nie zaskoczył. Mało tego, przygotowałem auto na taką pogodową niespodziankę, wymieniłem świece, kable oraz wyregulowałem instalację lpg (czytałem ostatnio, że tylko twardziele jeżdżą na gazie :) bo ostatnio Pogromca Szos znany bliżej jako Pasek palił niemiłosiernie wielkie ilości gazu (i nie mówię tu o jakichś marnych 12l/100km tylko minimum 16!) co ogólnie przyprawiało mnie o łzy w oczach przy każdym tankowaniu. Autko pali nawet nie na dotyk, a na telepatyczny rozkaz. Teraz tylko jeszcze dospawam pług śnieżny z przodu maski i mogę śmigać po mieście :) A tak poważnie, to serio mówię :D
i jeszcze helm na glowke :))))))) i zaspiewaj … My czterej Pancerni …. nanana na na naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :)))))))))))))))))))
hahaha wiesz co przypomnialo mi sie cos z zeszlego roku albo i juz z poczatku tego :)))) kiedy zaczniesz pisac o kupach :))))))))) ale byc moze przyjdzie deszcz i przegoni snieg :/