Raiffowe zapiski

Posted in Bez kategorii by Raiff on 24 Listopad 2010

Wyobraźcie sobie, że tak długo nie logowałem się na bloga, że wejściu do panelu admina musiałem wziąć szczotkę i pozmiatać wszystkie pajęczyny, martwe muchy i zasuszone kości szczurów :) Faktycznie, długo mnie nie było – ale wiecie – małżeńska błogość mnie dopadła na dobre :) Chciałbym wszystkich poinformować, że Raiff nie wymiękł i dzielnie dał radę przy ołtarzu, a na weselu odkrył w sobie tygrysa parkietowego i tańcował, pląsał oraz przytulał się do Małżonki aż do 5 nad ranem :] Własny ślub to zajebista – pod warunkiem że bierze się go z własnej i przez nikogo nie wymuszonej woli – sprawa. Obrączka tylko trochę mi wadziła na początku, ale jak wiadomo organizm musi się przyzwyczaić do ciała obcego.

 

Poza tym stara bieda :) No, może nie bieda, ale stara. Czuję, że dziś więcej z siebie nie wykrzesam, ale obiecuję zaglądać tu częściej.

Odpowiedzi: 2

Subscribe to comments with RSS.

  1. madzialena said, on 24 Listopad 2010 at 11:27 am

    hahaha:) brawo!!!:) bardzo się cieszę, że jesteście z Żoną tacy szczęśliwi:) I oby tak zawsze było!!!:) do wszelkich obrączek i pierścionków trzeba się przyzwyczaić, ale to raczej krótkotrwały proces:)

  2. parsley said, on 28 Listopad 2010 at 9:03 pm

    no w koncu zawitales :)))))


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.